HP Elite Dragonfly G2

HP znowu wyskoczyło z zupełnie nowym modelem elitarnej linii super lekkich laptopów, które świetnie sprawdzą się w zastosowaniach biznesowych. Obiektem dyskusji będzie HP Elite Dragonfly G2 (http://laptopix.pl/hp-elite-dragonfly-g2-dla-wymagajacych-uzytkownikow/), wykonany w całości z magnezu niespełna kilogramowy Ultrabook zaskakuje wysoką jakością wykonania i świetnymi podzespołami, które mogą zadowolić nawet najbardziej wymagających użytkowników.

Podzespoły

Komputer niezależnie od wybranej konfiguracji może zachwycić, ponieważ został wyposażony w najnowsze procesory firmy Intel i5 oraz i7. Każda z wybranych konfiguracji komputera posiada wbudowaną pamięć RAM DDR4 wynoszącą 16 GB.  Jeżeli chodzi o przestrzeń dyskową to do wyboru mamy szybki dysk SSD w technologii M.2 o pojemnościach 512 GB i 1000 GB. Z racji natury tego rodzaju dysków wymiana dysku na taki o większej pojemności będzie niezwykle łatwe.

Ekran

Ekran, w jaki został wyposażony ten super wydajny i lekki Ultrabook to 13,3 calowa błyszcząca matryca o rozdzielczości Full HD (1920 × 1080). Wysoka jasność ekranu sprawi, że praca w nasłonecznionych miejscach nie będzie problemem. Oferowana rozdzielczość połączona z powierzchnią ekranu oferuje wysokie zagęszczeni pikseli na cal, co zapewnia wysoki komfort z korzystania ze wszelakich programów. Warto wspomnieć, że ekran został pokryty szkłem ochronnym Corning Gorilla Glass, które uchroni go przed możliwością zarysowania czy stłuczenia.

Podsumowanie

Kupując HP Dragonfly G2 możemy liczyć na wysokiej jakości komputer biznesowy, którego zalety można bardzo długo mnożyć. Najważniejszymi będą na pewno elegancki wygląd, projekt HP jest dopracowany w najmniejszych szczegółach, co widać już na pierwszy rzut oka. Waga urządzenia to zaledwie 0,9 kg co potęguje jego biznesowe wykorzystanie, bo ułatwi ono pracę wszędzie nie tylko w biurze. Komputer został wyposażony w mnogość różnego rodzaju portów, co powinno zadowolić każdego profesjonalnego użytkownika.

awatar autora
Jarosław Mróz Redaktor
Nazywam się Jarosław Mróz i zanim zostałem blogerem publikującym recenzje laptopów, byłem zwykłym miłośnikiem gadżetów, który uwielbiał rozbierać stare komputery na części i sprawdzać, dlaczego coś przestało działać. Z czasem zacząłem dostrzegać, że wśród opinii na temat sprzętu brakuje luźnego, subiektywnego spojrzenia – takiego, które opowie historię o tym, jak laptop radzi sobie w pociągu, na wykładzie czy w ciasnym biurze.